English version below polish.
,,Na wygnaniu" dni mijają dość szybko. Naliczyłam ich prawie 150, osobisty rekord "niebycia" w domu pobity. W niepisaniu bloga rekord pobiłam również - same niechlubne i karygodne, stacza się człowiek, stacza.
Gdy czegoś się nie ma - zaczynamy to doceniać, czyż nie? 100% prawdy i może dla niektórych to drobnostki, dla niektórych śmiech na sali - tęsknie za Polską tak okrutnie, że aż pewnego dnia z tęsknoty kupiłam sobie kiełbasę z Sokołowa choć kiełbasy nie jadam zbyt często. Szczyt osiągnięty.
Za czym wzdycham z tęsknotą?
Za pogodą - choć wyda się to głupie. W Anglii nigdy nie wiadomo - wstajesz rano pada deszcz, docierasz do pracy i niebo nagle robi się bezchmurne. W Polsce jak pogoda się zepsuje - to już na całego - chociaż wiadomo jak się ubrać :D Serio, da się gorzej!
Za jedzeniem - i to jak!!! Nie jest fajnie jeść pomidory, które mają niesamowicie idealny kształt, czy też bułki, które po zgnieceniu się rozprostowują, serek wiejski jest niczym kwas, a jabłka... łamią zęby i nie pachną, tak jakbyś jadł mokrą kredę.
Za ludźmi. Mamą i tatą i bratem i całą resztą mej kochanej familii. Za przyjaciółmi i ,,przyjaciółmi", którzy mimo lat znajomości nagle pokazują, że jednak mają Cię gdzieś i nie są w stanie nawet napisać głupiego "co u Ciebie", za znajomymi bliższymi i tymi od "cześć" od niechcenia.
Za domem - szlafrokiem, łóżkiem, szafą i "moim" fotelem przed telewizorem.
Za bezrobociem - największa zmora CHOĆ lubię me miejsce pracy, uczę się cierpliwości i... mimo bólu d'#$% dalej trwam w postanowieniu i nie rzuciłam tego w cholerę.
Za wolnością i brakiem rutyny. Za brakiem budzików. Za leniwymi porankami. Za beztroską. Za emocjami. Za zmiennością. Za Poznaniem. Za wszystkim po trochu.
Fizycznie? Jakoś się żyje, psychicznie? Czasem się zastanawiam czy moja dusza przypadkiem powoli nie umiera.
ENG version.
"In exile" the days pass by pretty quickly. I counted nearly 150 days since I came to UK,
personal record of not being at home. In not writing anything on my blog as well beating graceful and shameful, what is wrong with you girl?!?
When something is missing we always begin to appreciate it. 100%
of truth and maybe for some it's a trifle and for some it's just unbelievable but I miss Poland soooo bad that one day I bought myself sausages from Sokolów even if I do not eat them too often when i'm back home. The summit achieved.What am I missing for?
For the weather - seriously. In England you never know - you get up in the morning it rains, you get to work and suddenly sky is blue and nice. In Poland if the weather breaks down it's gonna be like that for whole days or so - although we know how to dress :D Seriously, can be worse!
For food!!! It's not good to eat tomatoes which have incredibly perfect shape or
rolls which after crushing come to previous state, cottage cheese is like
acid and the apples... you can break your teeth and they don't smell so you can feel like you
eat wet chalk.
For people. Mom and Dad and brother and all the rest of my dear family. For friends and "friends" who despite years suddenly show that they have friendship somewhere deep in their butts and it's too big effort even tp write stupid "how
are you" for closer friends and those from casually "hello".
Miss my house - gown, bed, wardrobe and "my" seat in front of the TV.
Miss for being unemployed- the biggest bane BUT well, I like my workplace, I learn
patience everyday and... still I'm proud of myself that I'm still doing it, even if it's far from british dream.
For freedom and the lack of routine. For lack of alarms. Lazy mornings. For carefree. Behind emotions. By volatility. For Poznan. For about everything.
Physically? Somehow alive, mentally? Sometimes I wonder if my soul is about to die accidentally, slowly.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą MIX. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą MIX. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 7 lipca 2015
wtorek, 14 kwietnia 2015
Bloger to psuja? / Blogger destroyer?
English version below polish ;)
Ostatnio zdecydowanie za dużo myślę i analizuję wszystko co się tylko da. Zaczynając od ,,po cholerę mi ta Anglia|" przez myślenie żeby może znaleźć inną pracę albo po prostu uciekać i nie zawracać sobie głowy ,,dorosłym" życiem z podatkami i każdym dniem podobnym do poprzedniego.
Ale żeby to wszystko nie było zbyt proste druga połowa mej głowy myśli... hmmmm, w Polsce zanim cokolwiek odłożę na moje głupie pomysły miną lata, a praca... lepiej płatnej niż tu nie znajdę ot tak. Niedługo zmienię się w zrzędę roku, z większą ilością pieniędzy na koncie ale za to z brakiem czasu na cokolwiek i permanentną miną cierpiętnicy. Coś za coś, szczęśliwa będę później :D
Wraz z mymi egzystencjalnymi przemyśleniami (w międzyczasie) zastanawiałam się jakiś czas temu jak to właściwie jest z blogami o tematyce podróżniczej. Blogerzy psują zabawę innym? A może ułatwiają życie? Nie mają większego znaczenia? I tutaj: sznur ma dwa końce (jak optymistycznie, co?). Początkowo podzieliłam swój wywód na plusy/minusy ale doszłam do wniosku, że mimo wszystko plusy mogą być dla niektórych minusami więc nie dane jest mi oceniać.
Wiadomo... mamy wyjście, właściwie dwa: czytać albo nie czytać. Dlatego te DYWAGACJE ostatecznie nie miały większego sensu :D
Pozdrawiam z Norwich,
Perfect Housewife ;)
Since couple of weeks I analyze everything what I can, thinking way too much either. Starting from ,,why the hell I'm in this England" by thinking that maybe I should find another job or simply run away and do not bother anymore with ,,adult" life with taxes and every day similar to the previous one.
But that's all it's not too easy as it seems to. The second half of my head is thinking... hmmmm, if I would do the same in Poland it would take ages to put my money on a side for my silly ideas and the work... I would,'t find better paid than here. Soon I'm going to turn into grumpy one, with more money on my bank account but with the lack of time for anything and permanent expression of martyr. Something for something = I'm going to be happy later :D
Along with my existential thoughts (in the meantime) I wondered some time ago how actually it is with travel blogs. Bloggers spoil others fun? Or maybe make life easier? Are they even a bit helpful in their existance? And here "the rope has two ends" (optimistic, eh?). Initially I shared my discourse on the pros/cons but I came to the conclusion that despite all the advantages may be for some negatives so leaving that for you guys.
I know... there is an exit, actually two: read or not to read. Therefore the agonizing ultimately had not much sense :D
Regards from Norwich,
Perfect Housewife!
Ostatnio zdecydowanie za dużo myślę i analizuję wszystko co się tylko da. Zaczynając od ,,po cholerę mi ta Anglia|" przez myślenie żeby może znaleźć inną pracę albo po prostu uciekać i nie zawracać sobie głowy ,,dorosłym" życiem z podatkami i każdym dniem podobnym do poprzedniego.
Ale żeby to wszystko nie było zbyt proste druga połowa mej głowy myśli... hmmmm, w Polsce zanim cokolwiek odłożę na moje głupie pomysły miną lata, a praca... lepiej płatnej niż tu nie znajdę ot tak. Niedługo zmienię się w zrzędę roku, z większą ilością pieniędzy na koncie ale za to z brakiem czasu na cokolwiek i permanentną miną cierpiętnicy. Coś za coś, szczęśliwa będę później :D
Wraz z mymi egzystencjalnymi przemyśleniami (w międzyczasie) zastanawiałam się jakiś czas temu jak to właściwie jest z blogami o tematyce podróżniczej. Blogerzy psują zabawę innym? A może ułatwiają życie? Nie mają większego znaczenia? I tutaj: sznur ma dwa końce (jak optymistycznie, co?). Początkowo podzieliłam swój wywód na plusy/minusy ale doszłam do wniosku, że mimo wszystko plusy mogą być dla niektórych minusami więc nie dane jest mi oceniać.
- Dzięki blogom znajdziemy wiele informacji o miejscach których nie widzieliśmy wcześniej i których czasem nie przyszłoby nam nawet do głowy odwiedzić - wiadomo, że lepiej zobaczyć je jak najszybciej w realu, ale cóż... jak nie da się inaczej póki co dobre są i wirtualne odwiedziny.
- Poznajemy przeróżne kultury - czyściutka nienamacalna teoria choć wiele razy może ułatwić życie i uchronić przed gafami.
- Uczymy się (całe życie, na swoich i czyichś błędach) - Tanie loty? Survival? Wielkość plecaka? Co spakować, bez czego się obejdzie, a co jest niezbędne (względnie)?
- ,,Kochany pamiętniczku..." - pamiątka na lata i informator dla innych, gdy nie mamy czasu pisać każdemu z osobna, że żyjemy, dobrze się bawimy itp.
- Wiemy np. na jakie wydatki trzeba się przygotować.
- Podziwiamy świetne zdjęcia, nowe widoczki, owszem są super ALE to tylko nadal tylko/aż zdjęcia. Często obraz nie pokrywa się z rzeczywistością, a wtedy przychodzi zdziwienie i rozczarowanie (z autopsji).
- Ile ludzi tyle opinii dotyczących miejsc/krajów/jedzenia - dopóki sam nie spróbujesz to się nie dowiesz. Obiektywizmu brak.
- Istnieje możliwość, że nic Cię już nie zdziwi - bo już gdzieś to widziałeś, gdzieś o tym czytałeś.
Wiadomo... mamy wyjście, właściwie dwa: czytać albo nie czytać. Dlatego te DYWAGACJE ostatecznie nie miały większego sensu :D
Pozdrawiam z Norwich,
Perfect Housewife ;)
ENG version :)
Since couple of weeks I analyze everything what I can, thinking way too much either. Starting from ,,why the hell I'm in this England" by thinking that maybe I should find another job or simply run away and do not bother anymore with ,,adult" life with taxes and every day similar to the previous one.
But that's all it's not too easy as it seems to. The second half of my head is thinking... hmmmm, if I would do the same in Poland it would take ages to put my money on a side for my silly ideas and the work... I would,'t find better paid than here. Soon I'm going to turn into grumpy one, with more money on my bank account but with the lack of time for anything and permanent expression of martyr. Something for something = I'm going to be happy later :D
![]() |
| To be or not to be. |
Along with my existential thoughts (in the meantime) I wondered some time ago how actually it is with travel blogs. Bloggers spoil others fun? Or maybe make life easier? Are they even a bit helpful in their existance? And here "the rope has two ends" (optimistic, eh?). Initially I shared my discourse on the pros/cons but I came to the conclusion that despite all the advantages may be for some negatives so leaving that for you guys.
- You will find out there a lot of information about the places you haven't seen before and where possibly you wouldn't go - you know it's better to see it as soon as possible in the real world, but, well... if we have no chance for it still virtual visit is better than nothing, right?
- We are getting to know various cultures - intangible theory although many times can make life easier and to guard against bloomers.
- We can learn sth (for whole life on our own and one's mistakes) - Cheap flights? Survival? The size of the backpack? What to pack, what you can live withiut, and what is necessary (relatively)?
- ,, Dear diary ... "- keepsake for years and guide for others when we do not have time to write each one of them, that we are still alive, we have fun etc.
- We can find some infos about prises - so we know how big/small funds do we need.
- We can see the great pictures, new views, yes they are great BUT it is still/only the image. Often the image does not coincide with reality and then comes the surprise and disappointment (autopsy).
- How many people that many opinions about the places/countries/food - until you have tried it you'll never know. Lack of objectivity.
- It is possible that you won't be surprised anymore- because: I've seen it somewhere, read about it somewhere.
I know... there is an exit, actually two: read or not to read. Therefore the agonizing ultimately had not much sense :D
Regards from Norwich,
Perfect Housewife!
piątek, 2 stycznia 2015
Krótko z powodu Nowego Roku / Shortly cause of NYE
Postanowienia? Jak zawsze SĄ. Cz udało mi się zrobić w tamtym roku to co planowałam/założyłam? Częściowo, jak zawsze. :) W tym roku będzie podobnie choć coś się w mej głowie pozmieniało i chyba zrobiłam się bardziej zawzięta (z resztą nie mnie to oceniać, jestem ostatnią osobą, która mogłoby się na ten temat wypowiadać).
Choć ten rok mógłby się rozpocząć lepiej i wiem, że będzie trudny... przeżyję! Nie mam wyjścia ani wyboru. Wiem też gdzieś, że w czeluściach mego mózgu jest myśl, że jak sobie coś postanowię to choćbym miała głodować i rwać sobie włosy z głowy... to jakoś się uda :D Kolejny cel? Australia. Po drodze pewnie kilka innych miejsc, słoik istnieje, a nawet coś w nim już jest (punkt pierwszy: spłata długów :D) , na święta dostałam przewodnik po Sydney... tak na dobry początek!
Spełniajcie marzenia i róbcie to co lubicie! Nie marnujmy czasu na ludzi, którzy mają nas gdzieś, nie marnujmy sił na robienie rzeczy, które nie sprawiają nam przyjemności. Za krótko żyjemy, a jest tyle do zrobienia!
ENG version :)
NY resolutions? As always they exist. Did I everything what I supposed to do last year? Partly, as always. :) This year will be the same but I feel that something in my head have changed and probably I'm bit more fierced (I'm the last person who should jugde myself, well, I'm just not very objective ).
This year could started better, and I know it will be difficult...but I'm gonna survive! I have no choice and... no choice, right?. I also know somewhere in the depths of my brain that if I will decide something like even if I had to starve and tear their hair out... it somehow gonna succeed :D The next goal? Australia. Along the way probably a few other places, there is a new jar for my savings even have something in it (the first point: the repayment of debts:D), for Christmas I got a book about Sydney... good start!
Make your dreams come true and do what you like! Do not waste your time on people who are not worth doing that, don't waste power on doing things which give you no pleasure. Life is too short for those things and there are so many good things to do :). With love!
czwartek, 25 grudnia 2014
Christmas.
Przyszły Święta. Życzę Wam spełnienia marzeń! Bo bez nich... się po prostu nie da! Róbcie w nowym roku co w Waszej mocy żeby marzenia zamienić w plany i wierzcie, że się uda. Bo... jak nie Wy uwierzycie to kto to za Was zrobi? Bądźcie szczęśliwi i zarażajcie szczęściem innych - wtedy smakuje najlepiej, a czasem wystarczy naprawdę drobnostka, chociażby uśmiech. Spełniajcie się, róbcie co kochacie, szanujcie innych i traktujcie ludzi tak jak sami chcielibyście być traktowani. Wesołych i spokojnych, odpocznijcie i najedzcie się. Wykorzystajcie czas na maxa!
Christmas came. I wish to all of you all your dreams come true! Because without dreams... it's just not possible to survive! Do in the new year as as much as you can, use all your power to turn dreams into plans and believe that they will succeed. Because... if you won't believe who will do it for you? Be happy and at the same time share your happiness with others - then it tastes much better and even sometimes really small thing even simple ones as smile can make a mirracle. Do what you love, respect others and treat people as you would like to be treated. Wish you Merry Christmas, get some rest and eat all those nice treats! Take advantage of the time to the max :) Love!
piątek, 12 września 2014
Jak się spakować na 3 miesiące ?!? / How to pack for 3 months journey ?!?
Publikowane troche po fakcie, a zweryfikowane zostanie po powrocie ;) Calosc wazyla ok. 14kg.
No właśnie: jak?!? Nie będę mydlić nikomu oczu. Niczym TVN24 - cała prawda całą dobę. Ciuchy porozwalane po pokoju zbierają już kurz od tygodnia, a w plecaku zaledwie kilka rzeczy, które i tak z pewnością wyrzucę i zapakuję jeszcze bagatela 5 razy. Nie będę mistrzem pakowania - to pewne, ale chcę udowodnić, że niekoniecznie trzeba pakować zestaw majtek i skarpetek na tydzień, to samo z t-shirtami, pięcioma kieckami, bo przecież TRZEBA jakoś wyglądać gdy się wychodzi do ludzi. Co to to nie. Jak spakuje się Katarzyna? TAK:
1. Kategoria "ciuszki-fatałaszki" i obuwie
Bym zapomniala! Dodatkowo wzielam 2 opakowania ptasiego mleczka dla mych pierwszych hostow, troche pocztowek, kilogram krowek i rozne gazdzety typu smycze itp. dla dzieciaczkow :D
ENG version :)
Published a little after the fact but will be verified after my return;) Backpack weigh is approx. 14kg.
That's right: how?!? I will not "pull the wool over anyone eyes". Like TVN 24 - the whole truth around the clock. Clothes make huge mess around the room and gathering dust for a week already, and in my backpack there are a few things but for sure I will throw then away pack few times more, agan and again. I'm not a master of packing - that's for sure, but I want to prove that it is not necessary to pack a set of underpants and socks for a week, the same amount of t-shirts, five dresses because I need to look somehow when it comes to people. What did u pack Kasia?
1. The category "clothes-attire" and footwear
2 Cosmetics
3. Gadgets and other crap - that is, all the rest which in these two categories could not add
4. About documents a few words :)
I forgot! In addition, I took 2 packages marshmallows for my first host, some postcards, a kilogram of fudges and various gadgets type leashes, etc.. For kids :D
No właśnie: jak?!? Nie będę mydlić nikomu oczu. Niczym TVN24 - cała prawda całą dobę. Ciuchy porozwalane po pokoju zbierają już kurz od tygodnia, a w plecaku zaledwie kilka rzeczy, które i tak z pewnością wyrzucę i zapakuję jeszcze bagatela 5 razy. Nie będę mistrzem pakowania - to pewne, ale chcę udowodnić, że niekoniecznie trzeba pakować zestaw majtek i skarpetek na tydzień, to samo z t-shirtami, pięcioma kieckami, bo przecież TRZEBA jakoś wyglądać gdy się wychodzi do ludzi. Co to to nie. Jak spakuje się Katarzyna? TAK:
1. Kategoria "ciuszki-fatałaszki" i obuwie
- szarawary/haremki/pumpy/zwał jak zwał - czyli najwygodniejsze spodnie świata (choć wyglądają jakbym miała solidnie wypchanego pampersa) 2 sztuki
- t-shirty sztuk 3, topy 2
- skarpetki 4, gatki 4
- kurtka przeciwdeszczowa
- lekkie pseudo-jeansy (materiałowa wersja spodni, które wyglądają jak jeansy :P)
- bluza
- cienki polar - pod kurtkę, do busa i do samolotu gdyby zbytnio podkręcili klimę
- krótkie spodenki sztuk 1
- ok, wyjdę na hipokrytkę ale może w plecaku znajdzie się jakaś kiecka albo ładniejsza bluzka (zdjęcie z każdej imprezy/wyjścia będzie podobne w pewnym sensie, szafiarki ze mnie nie będzie :D)
- legginsy, zestaw z t-shirtem do spania i gdy będzie zimniej niż myślę, że będzie - pod szerokie pantalony, jak znalazł!
- sandały trekkingowe, które przetrwały uwięzienie w mule po kolana
- trampeczky (najcięższe więc zawsze w trakcie przejazdów będą na stopach)
- japonki pod prysznic
- buty trekkingowe z lidla do testów :D
- żel typu 100w1 - szampon, żel pod prysznic, i... proszek do prania, a ryj też się nim umyje :D
- odżywka do włosów - bo w życiu ich nie rozplącze, a z dredami wracać nie planuję
- klasyki: pasta, szczotka, porządny antyperspirant (na Phuket w dniu dzisiejszym: 32 stopnie)
- mokre chustki typu wszelkiego, suche zwyklaki też się przydadzą
- Autan Tropical - "must have" na komary
- Apteczka - o ktorej pisalam wczesniej
- Puder, tusz do rzęs i korektor - kobieta chociaż jest w podróży nie ma w planach zamienić się w potworzycę ;)
- śpiwór i karimata (która już swoje lata świetności przeżyła i nie smutno mi będzie gdzieś się jej po drodze pozbyć)
- 2 markery, 3 długopisy i notatnik
- sznurek, gumki recepturki
- igła i nitka
- ELEKTRONIKA: ładowarki, baterie, dodatkowy telefon, czołówka, latarka na korbkę, power bank, który chyba do niczego się nie nadaje (a tak się cieszyłam!), tablet, karty z dodatkowymi 4GB pamięci
- dmuchany rogal do spania
- nerki - jedna do schowania pod spodnie, druga do noszenia na wierzchu na potrzebne rzeczy
- pasek z tajemną skrytką - na części długości ma suwak, i kieszonkę gdzie można chować swoje miliony :D
- kłódki o, których pisałam rowniez wczesniej TUTAJ
- Paszport: rzecz wiadoma (grunt żeby był ważny co najmniej pół roku przed wyjazdem - sprawdzajcie odpowiednio wcześniej)
- Karty płatnicze - sprawdzajcie bardzo uważnie oferty banków, jeżeli planujecie nie nosić ze sobą całej gotówki najważniejsze jest to żeby bank nie pobierał gigantycznej prowizji od wypłaty z bankomatu za granicą - ja mam konto w T-mobile banku - niegdyś był to Alior Sync :) i mam wypłaty za free (to nie reklama broń Boże!) choc w Tajlandii od kazdej wyplaty pobieraja z automatu 150bht czyli ok. 15zl. Kolejny myk: najlepiej mieć dwie karty: Visę i Mastercarda, bo czasem nie akceptują jednej lub drugiej. Np. w Lidlu w Wiedniu nie chcieli ani Mastercarda kredytowki ani Diners Club Visy
- DODATKOWO: skany paszportu, biletu lotniczego na mailu + kilka wydrukowanych kopii (ja będę miała 4, w różnych miejscach, o których pewnie zapomnę)
- zdjęcia paszportowe (ja zabieram 10, a co!) - wymagane do wiz, a czasem wymagają ich przy kupnie karty sim (podobno w Indiach mają takie dziwne zasady, tak na przyszłość)
Bym zapomniala! Dodatkowo wzielam 2 opakowania ptasiego mleczka dla mych pierwszych hostow, troche pocztowek, kilogram krowek i rozne gazdzety typu smycze itp. dla dzieciaczkow :D
ENG version :)
Published a little after the fact but will be verified after my return;) Backpack weigh is approx. 14kg.
That's right: how?!? I will not "pull the wool over anyone eyes". Like TVN 24 - the whole truth around the clock. Clothes make huge mess around the room and gathering dust for a week already, and in my backpack there are a few things but for sure I will throw then away pack few times more, agan and again. I'm not a master of packing - that's for sure, but I want to prove that it is not necessary to pack a set of underpants and socks for a week, the same amount of t-shirts, five dresses because I need to look somehow when it comes to people. What did u pack Kasia?
1. The category "clothes-attire" and footwear
- loose pants/pumps called as called - that is the most comfortable pants in the world (although it looks like I have firmly stuffed Pampers) 2 pieces
- t-shirts units 3, tops 2
- 4 pairs of socks, pants 4
- rain jacket
- pseudo-lightweight jeans (material version pants that look like jeans: P)
- blouse
- thin fleece - the jacket, the bus and the plane sometimes are so cold inside cause od air co
- shorts - 1 piece
- ok, I will be small hypocrite but maybe in the backpack will be one dress or blouse (photo from each event /output will be preety similar in some sense
- leggings, in set with t-shirt will pretend pyjama and when it will be bit colder than I think it will be - put them under the wide pantaloons
- trekking sandals that survived imprisonment in the mud foot
- trainers (heaviest so always when driving will be on the feet)
- flip-flops to put on under a shower
- trekking shoes from Lidl for testing: D
2 Cosmetics
- gel type 100w1 - shampoo, shower gel, and ... washing powder and snout wash it too: D
- hair conditioner - because in life they do not untied, and I do not plan to go back dreadlocks
- classics: pasta, brush, decent antiperspirant (on Phuket today: 32 degrees)
- wet handkerchiefs of all types, dry ones also will be useful
- Autan Tropical - "must have" for mosquitoes
- First aid kit - which I wrote about earlier
- Powder, mascara and concealer - although the woman is traveling has no plans to turn into a-beast;)
3. Gadgets and other crap - that is, all the rest which in these two categories could not add
- sleeping bag and foam pad (which has already outlived it's glory years and I am sad to be somewhere along the way to get rid of it)
- 2 markers, 3 pens and notebook
- cord, rubber band
- needle and thread
- ELECTRONICS: chargers, batteries, extra phone, headlamp, flashlight crank, power bank, which is probably good for nothing suitable (and I was so happy!) Tablet, the card with additional 4GB of memory
- puffed twirl to sleep
- kidney/bags on straps - one to hide under pants, the other to wear on top on necessities
- a cache of secret bar - part of the length has a slider and a pocket where you can hide your millions: D
- padlocks with which I wrote about earlier also HERE
4. About documents a few words :)
- passport: thing made known (land that was valid at least six months prior to departure - keep checking in advance)
- credit cards - test the banks offer very carefully if you plan not to carry around all the money the most important is that the bank does not receive a commission from a giant ATM withdrawal abroad - I have an account with T-mobile bank - once it was Alior Sync :) and I have paid for free (this is not advertising, God forbid!) although in Thailand since each draw their withdrawals from the machine that is about 150bht. 15zl. Another myk: best to have two cards: Visa, MasterCard, because sometimes they do not accept one or the other. For example. At Lidl in Vienna did not want nor MasterCard or Diners Club kredytowki Visa
- ADDITIONALLY: scans a passport, air ticket for mail + a few printed copies (I'll have 4, in different places, which probably forget)
- passport photos (I'm taking 10, and what!) - required for visas, and sometimes require them when buying sim cards (supposedly in India have the strange rules, so in the future)
I forgot! In addition, I took 2 packages marshmallows for my first host, some postcards, a kilogram of fudges and various gadgets type leashes, etc.. For kids :D
środa, 27 sierpnia 2014
Chińska wiza w polskim wydaniu / Chinese visa polish edition
Odebrałam dzisiaj paszport z zacną chińską wlepką więc już mogę zapeszać ile wlezie ;) Tak typowo informacyjnie, z góry uprzedzam: jeżeli ktoś nie potrzebuje wizy bądź nie jest pasjonatem spraw "biurowych" - nie ma sensu tego czytać :P
Otóż opcji na wyrobienie wizy jest kilka:
- zlecić to firmie, która się tym zajmuje
- zlecić osobie, która AKURAT ma te same plany co my
- pofatygować się do Warszawy ;)
- zlecić osobie, która AKURAT ma te same plany co my
- pofatygować się do Warszawy ;)
Ambasada jest czynna 3 dni w tygodniu. W poniedziałki od godziny 13.30 do 15.30, w środy i czwartki od godziny 9 do 11. Najlepiej zjawić się przed otwarciem lub po godzinie od otwarcia (ale tylko wtedy gdy odbieramy już paszport). Kolejki są z reguły dość długie (po lewej stronie kolejka do składania dokumentów, po prawej do odbioru- ta druga "idzie" dość szybko) i trzeba to brać pod uwagę ZAWSZE. Sama ambasada znajduje się przy ul. Bonifraterskiej 1, wejście od ulicy Wałowej :) najbliżej jest z przystanku tramwajowego Muranów.
O typach wiz nie będę się rozpisywać, troszkę tego jest. Różne wizy = różne wymagania. Rzucę wiec tylko sugestie co trzeba koniecznie ze sobą zabrać do ambasady jeżeli wystarczy Wam wiza turystyczna.
Po pierwsze: wypełniony wniosek wizowy ze strony (zauważyłam, że nie ma różnicy czy jest on drukowany obustronnie czy jedno). We wniosku jest między innymi ramka gdzie należy wpisać swoją trasę, daty, długość pobytu... Cóż, nikt tego nie będzie weryfikował więc nie należy się przejmować. Wpisujemy kilka miast, kilka adresów hosteli. Warto jako jedną z destynacji wpisać Hong Kong - wtedy bez problemu otrzymamy wizę dwukrotną. Dodatkowo wymagane jest jedno zdjęcie (najlepiej paszportowe, tu nie mają się do czego przyczepić), wydrukowaną rezerwację (na jakieś 3 dni) hostelu/hotelu/jakąkolwiek :) Ja korzystałam z hostelbookers.com, straciłam 6 zł ale trudno się mówi. Trzeba jeszcze mieć ksero pierwszej strony paszportu oraz... rezerwację biletu lotniczego do Chin, w dwie strony. Tutaj rozwinę ciut kwestię ;)
Wg licznych wpisów na forach internetowych i wiadomości na stronie ambasady bez biletu lotniczego na wizę NIE MA SZANS. Też tak myślałam i już w głowie miałam wizję wizyty w chińskiej ambasadzie w Kuala Lumpur i same czarne scenariusze. Ludzie załatwiają sobie rezerwacje, które wygasają automatycznie po 24/48h, najczęściej w biurach podróży, a ja... dołączyłam swój bilet do Tajlandii równocześnie nie mając jakiegokolwiek dowodu, że do Chin się wybieram :D I co? Przeżyłam szok życia i po tygodniu w stresie dziś odebrałam swą wizę.
Zapomniałam dodać: niestety nie ma nic za darmo ;) Za wizę płacimy 220 zł (bez różnicy czy jest to wiza jedno czy dwuwjazdowa). Po złożeniu dokumentów dostajemy dwa świstki. Na pierwszym z nich jest data odbioru, cena i podstawowe dane odn. wizy, a na drugim dane do przelewu. Przelewamy pieniążki, drukujemy potwierdzenie transakcji i po odbiór idziemy z nim i kartką z danymi wyżej opisaną. Ot wielka filozofia :)
ENG version :D Don't know what for but...
Today I received a passport with lovely chinese stick inside so now I can jinx as much as it possible ;) Typically informative, pre-warn you: if you do not need a visa or you are not passionate about affairs "office" - does not make sense to read it :P
Well, there are few options and ways to get visa:
- Hire a company which gonna do it for you for some money
- Instruct the person who has the same plans as you
- Take the trouble to get to Warsaw ;)
The Embassy is open three days a week. On Mondays from 13.30 to 15.30 on Wednesdays and Thursdays from 9 to 11. The best to show up is before opening or after the opening (but only when we perceive already passport). Lines are usually quite long (on the left side line for the submission of documents, the right to passport collect - the other "goes" pretty quickly) and you have to take into account ALWAYS. Embassy is located at ul. Bonifraterska 1, entrance from the street Wałowa :) closest tram stop is Muranow.
Well, there are few options and ways to get visa:
- Hire a company which gonna do it for you for some money
- Instruct the person who has the same plans as you
- Take the trouble to get to Warsaw ;)
The Embassy is open three days a week. On Mondays from 13.30 to 15.30 on Wednesdays and Thursdays from 9 to 11. The best to show up is before opening or after the opening (but only when we perceive already passport). Lines are usually quite long (on the left side line for the submission of documents, the right to passport collect - the other "goes" pretty quickly) and you have to take into account ALWAYS. Embassy is located at ul. Bonifraterska 1, entrance from the street Wałowa :) closest tram stop is Muranow.
There are many types of visa but I won't write about that. Different visa = different requirements. So I will cast only suggestions must necessarily take with you to the embassy if you need a tourist visa.
Firstly, completed visa application from (I noticed that there is no difference whether it is printed on both sides or one) There's place where you should write your route, date, length of stay... Well, no one will verify so do not worry. Enter some cities, several addresses hostels. It is as one of the destinations to enter Hong Kong - then easily obtain a visa with 2 entrances. Also required is a single picture (preferably like to passport, there are not fault anything) printed book (for about 3 days) the hostel/hotel/any :) I was using hostelbookers.com, I lost 6 zł but it was worhty anyway. You still need to have a photocopying the first page of the passport and air ticket booking... to China, the two sides. Here you elaborate a bit issue ;)
According to a number of entries in the online forums and message on the embassy webpage without ticket there are NO CHANCES to get visa. That's why I had a vision of a next visit to the Chinese Embassy but in Kuala Lumpur and only another black scenarios. People in line mostly had reservations which expire automatically after 24/48 hours, mostly they book flight in travel agencies, and I... I attached my ticket to Thailand at the same time not having any evidence that I'm going to China :D And so... I experienced shock of my life and get my visa. Yeah!!!
I forgot to add: unfortunately, nothing is for free ;) I paid for visa 220 zł (no difference whether it is for one or two entries). Following the submission of the documents get two slips. The first of these is the date of receipt, price and basic infos about Visa, and on the other bank details. Make a transaction, print the confirmation. When you will be collecting your passport take with you confirmation and sheet of paper wich is described above. Great philosophy, huh? :)
I forgot to add: unfortunately, nothing is for free ;) I paid for visa 220 zł (no difference whether it is for one or two entries). Following the submission of the documents get two slips. The first of these is the date of receipt, price and basic infos about Visa, and on the other bank details. Make a transaction, print the confirmation. When you will be collecting your passport take with you confirmation and sheet of paper wich is described above. Great philosophy, huh? :)
niedziela, 17 sierpnia 2014
Apteczka podróżniczki / Traveler's first aid kit
,,Żeby zdrowie było! Bo jak zdrowia nie ma to nic nie ma" - cytując wieszczów, którzy przybierają różne formy. Przyznać trzeba, że owe postacie mają rację stąd też Katarzyna wyjedzie przezorna, zawsze ubezpieczona. No właśnie! Ubezpieczenie. Posiadam :) Dzięki mym wspaniałomyślnym rodzicom mam jedno na konkretnym wypasie, drugie typowe studenckie: ISIC, bo wg wielu źródeł Euro26 nie uznają w Azji. Ma legitymacja studencka kończy swą ważność z dniem 30.10 dlatego też wybiorę wersję ISIC PTSM (moje zniżki jak dobrze pokombinuję przeciągną się aż do grudnia 2015, cudo!) a dodatkowo w wielu miejscach za wstępy będę płaciła mniej.
Apteczka, bo o niej mowa, wymiary 20x10 miejsca dużo nie zajmuje, a może uratować mi tyłek (czasem w dość dosłownym znaczeniu).
Kolejność przypadkowa:
1. Opatrunki jałowe, rozmiary różne, sztuk - 3
2. Plastry wodoodporne + plastry żelowe na odciski
3. Prebiotyk, żeby mieć dużo fajnych bakterii (Multilac)
4. Malarone (drogie paskudztwo, na receptę) - mamusia mi pożyczyła, bo nie zużyli podczas wyjazdu. Malaria mi nie straszna, nie będę brała wg zaleceń tj. codziennie przez cały okres przebywania w strefie malarycznej. Gdy zacznie mną telepać wtedy łyknę końską dawkę. Muszę dokupić doksycylinę (tani antybiotyk również na receptę, o działaniu przeciwmalarycznym)
5. Orsalit - elektrolity żeby się nie odwodnić przy (tfu, tfu) ewentualnym zatruciu
6. Laparemid (na receptę), Stoperan - gdy mój brzuszek nie przyjmie jakiegoś smakołyka. ,,Nie biegam i cieszę się życiem" reklama dźwignią handlu.
7. Polopiryna S, APAP - coś z Acidum acetylsalicylicum i coś z paracetamolem, przeciwbólowe, przeciwzapalne (mogłaby być zwykła aspiryna i paracetamol)
8. No-spa - Na skręcający brzuch
9. Isla, Strepsils - podobno klimatyzacja w Etihadzie (linia lotnicza) i w busach w Azji jest rozkręcona na maxa, żebym nie straciła głosu
10. Ibuprom Max - przeciwbólowe z inną substancją czynną, ibuprofenem w maksymalnej dawce
11. Witamina B - biorąc ją regularnie zapach człowieka zmienia się i dla komarów po prostu zaczynamy śmierdzieć ;)
12. Krople do oczu - chyba tak dla hecy
13. Tribiotic - maść z antybiotykiem, żeby nie dostać zakażenia, rany strasznie trudno się goją przy dużej wilgotności powietrza.
Oczywiście każdy kompletuje inaczej apteczkę, każdy wie co dla niego najlepsze stąd też jest to jedynie ma osobista lista. Najlepiej skonsultujcie się z lekarzem, bo każdy lek niewłaściwie stosowany bla bla bla bla. Wiecie co jest jednak najważniejsze? Nie dać się zwariować :) Być przygotowanym na wszystko ale nie żyć w stresie i przeświadczeniu, że coś mi się stanie. Nie tędy droga ;)
ENG version :)
Cause health is the most important! Because without health we have nothing - kind of quote of our grannies, parents. Admittedly these figures are right and therefore Kasia is going to leave Poland prudent always insured. Insurance. :) I have! Thanks to my lovely parents have one on a particular grazing, second will be typical for student: ISIC, because according to many sources in Asia they don't like that one. Also my student card ends its validity with the day of 30.10, therefore I will choose the version ISIC PTSM (my discounts will be valid until December 2015, a miracle! ) and additionally in many places i will pay less.
First aid kit, dimensions 20x10 doesn't take much space and can save my ass (sometimes quite literally).
In no particular order:
1. Sterile dressings, various sizes, 3 pieces
2. Slices + waterproof gel slices on toes
3. Prebiotic to have a lot of good bacterias (Multilac)
4. Malarone (expensive eyesore, need prescription) - mom lent me, because I do not zużyli during the trip. Malaria'm terrible, I will not take for recommendations ie. Every day for the entire period of residence in the area of malaria. When you start to jolt me if łykną horse dose. I buy doxycycline (also cheap antibiotic prescription, acting antimalarial)
5. Orsalit - electrolytes so as not to dehydrate the (yuck, yuck) possible poisoning
6. Laparemid (prescription), Stoperan - when my tummy will not accept a treat. ,,Not run and enjoy life" advertising leveraged trade
7. Polopiryna S, APAP - something with Acidum acetylsalicylicum and something with paracetamol, analgesic, anti-inflammatory (could be regular aspirin and acetaminophen)
8. No-spa - The twisting stomach
9. Isla, Strepsils - supposedly air conditioning in Etihad (airline) and busses in Asia is spun to the max, so I don't want to lose my voice
10. Ibuprom Max - analgesic with another ingredient, ibuprofen maximum dose
11. Vitamin B - taking regularly makes that human scent changes and for mosquitoes we just start to stink ;)
12. Eye drops - probably just for fun
13. Tribiotic - antibiotic ointment to not get infections, wounds awfully hard to heal at high humidity.
Of course, everyone assembles different first-aid kit, everyone knows what's best for him and therefore it is only a personal list. Top skonsultujcie a doctor, because every drug used inappropriately blah blah.
Some people said that the best treatment for anything is laugh ;) The most important is not to get crazy and mad about things around us. Enjoy travel and don't think too much!
piątek, 15 sierpnia 2014
Travel gadgets
Cóż... przyznaję: jestem małą gadżeciarką i jak to kobita lubię ładne, kolorowe rzeczy. Gdy jestem w podróży plecak to moja szafa, czasem lodówka, a przede wszystkim torebka - a w damskiej torebce wiadomo: można znaleźć wszystko... i jeszcze więcej. Co się zawsze przydaje? Bez czego można się obejść ale jednak warto mieć w zanadrzu?
Człowiek po całym dniu podróży myśli o: a) łóżku b) prysznicu c) jedzeniu - w kolejności dowolnej. Na początku kategoria higiena czyli jak można sobie "pomóc" (i innym przy okazji również, żeby nie musieli się z nami zbytnio męczyć ;) ) przetrwać dzień, w upale, słońcu, kurzu i tak dalej.
1. Mój numer jeden: nawilżane chusteczki. Opcji całe mnóstwo, od zwykłych nawilżanych dla dzieci, przez antybakteryjne, chłodzące, o zapachu morskiej bryzy czy też woni kwiatków. Wybór ogromny! Ten kto je wynalazł miałby od Katarzyny buziaka w nos!
2. Żele antybakteryjne też są fajnym wynalazkiem gdy nie mamy dostępu do wody. Traktujemy nimi ręce przed jedzeniem, po wyjściu z wc/lasu/komunikacji miejskiej itp. Zabija bakterie więc nie dotrą z rąk do naszych brzuszków, a przecież nikt nie lubi chodzić struty. Zazwyczaj śmierdzą spirytem ale ostatnio udało mi się dorwać taki o zapachu truskawki, jest cudowny.
3. Fajna rzecz gdy mamy dostęp do wody. Proszę państwa: mydło w listkach. Wystarczy włożyć między ręce i srogo trzeć ;)
4. Nazwa mnie bawi: magiczny ręcznik. Mały, skompresowany, przydatny w nagłych sytuacjach gdy nasz ręcznik mamy głęboko w plecaku, a do tego te żółwiki... W rossmanie są podobne za 2,99 w dziale z kosmetykami-miniaturkami.
5. Ręczników ciąg dalszy. Zawsze jest z nimi podobny problem: zajmują strasznie dużo miejsca ALE nie te zrobione z mikrofibry. Chłoną szybko wodę, są lekkie, szybko schną, a gdy przyjdzie potrzeba wyprania (co z pewnością poczujemy/zauważymy) szybko go mydlimy, płuczemy i schnie dosłownie moment. Dostępne w Decathlonie i w wielu internetowych sklepach outdoorowych.
6. Pewnie w tym momencie zostanę wyśmiana ale... mam coś super :D Faceci sikają na stojąco, wystarczy, że się odwrócą i mają spokój, a my kobiety... cóż, jest to troszkę bardziej skomplikowane. Mój kochany brat w ramach (poniekąd) żartu kupił mi na Święta Bożego Narodzenia coś dzięki czemu problem siusiania teoretycznie nie istnieje: lejek :D Przy rozpakowywaniu prezentów gdy zobaczyłam co to jest mało brakowało żebym ze śmiechu nie zsikała się w majtki ale muszę przyznać, że jest to baardzo przydatny gadżet, chociażby wtedy gdy ktoś nie lubi sikać w locie, w toi toiu itp. Zajmuje mało miejsca, łatwo go schować, wystarczy umyć i voila.
7. Coś z czym kojarzą mi się wszelkie wakacyjne wyjazdy: coś na komary i inne latające paskudztwa. Do Azji gdzie komary są bardziej niebezpieczne przez dengę i malarię zabieram poniższy specyfik. Jak na Polskie warunki ma wysoką zawartość 25% DEET (wyjątkowa chemia opatentowana przez amerykańskie wojsko) porówując: sławny OFF ma ok 8-7 %. Do tego całkiem ładnie pachnie.
8. Nie ma nic gorszego od nieprzespanej nocy gdy padamy na twarz po całym dniu. Wydawałoby się, że człowiek zmęczony zaśnie w każdych warunkach. Niestety nie ja :D Chrapiąca na 4 głosy kompania w hostelu, w pokoju 8 osobowym... nie skomentuję. Na Woodstocku zdały po raz kolejny egzamin ;) Dobrze, że stopery istnieją.
9. Suchy szampon lub puder dla dzieci (idealny na odparzenia i otarcia, można używać jako puder do twarzy ;) ) Wystarczy spsikać/posypać przy skórze głowy, poczekać chwilę i wyczesać. Voila! Włosy nówki sztuki.
11. I stała się jasność. Przydatne gdy nie chcemy budzić ludzi w pokoju, gdy nie ma prądu, gdy szukamy czegoś na dnie plecaka... Must have. Wersja na czoło
i wersja na korbkę, baterie są zbędne, wystarczy uruchomić nadgarstek (korbka jest pod spodem).
12. Kategoria kolejna: przechowywanie. Na początek: kłódki. Przydatne w hostelach (często w pokojach są szafki, które da się zamknąć, ale często tylko wtedy gdy mamy swoją kłódkę) albo gdy chcemy zamknąć torbę z plecakiem gdy nadajemy bagaż.
13. Coś bez czego da się żyć i jest fajną alternatywą reklamówek, foliówek :) Wielorazowe torby na zamek z siatką, widać gdzie co jest. W sprzedaży są różne rozmiary i kolory. Pożyczam od tatusia :)
14. Coś co może pomoże ogarnąć mi chaos dokumentowy, zdjęciowy, pocztówkowy: organizer. Mogę tu schować wszystko. Czy to będą kopie czy oryginały biletów/dokumentów.
15. Dodatkowe dwie nerki, o nieco innym zastosowaniu. Niezbędne na festiwalach, wyjazdach, na rowerze. Rzecz, która jest w TOP 3 w niezbędniku podróży ;) 2 Rodzaje, ta brzydsza, cienka do schowania pieniędzy i dokumentów - wędruje pod ubranie, a moja ulubiona jeansowa na najbardziej potrzebne graty - żeby były pod ręką.
16. Ściera wielozadaniowa! A raczej komin ;)
17. Scyzoryk, przydaje się zawsze i wszędzie.
18. Gumki recepturki, igły i nici, sznurek (przydaje się np. gdy trzeba rozwiesić pranie, a nie chcemy do tego celu wykorzystywać wszystkich krzeseł w pokoju), taśma ducktape. Bo nigdy nie wiecie co się wydarzy!
19. Na deszcze gdy dokopać się do kurtki nie damy rady: foliowy płaszczyk od pana Chińczyka :)
20. Notatnik/zeszyt, markery, długopisy. Mam ambitne plany co do pisania w podróży, trzymajcie kciuki ;)
W specjalnym woreczku, "skompresowana"
Po wyjęciu i rozłożeniu ;)
Jest tego ogrom. Dobrze, że mój plecak jest to w stanie pomieścić ;) Już jest troszkę bardziej "mój".
ENG version ;)
Well... I admit I'm a little gadget-monster and like woman love nice, colorful things. When I'm traveling backpack is my wardrobe, sometimes refrigerator and above all handbag - in handbag as well known you can find everything... and even more. What is always handy? Without which you can survive but it is worth to have them just in case?
Man after traveling all day thinking a) bed b) the shower c) food - in any order. At the beginning of hygiene category or how you can help (and the other by the way also, so as not to have to bother too much with us;)) through the day, in the heat, sun, dust and so on.
1. My number: one wet wipes. A lot off options, from simple moist for children, the antibacterial, cooling sea breeze fragrance or scent of flowers. Choice is really huge! Whoever invented them would get kiss on the nose from Kasia ;)
2. Antibacterial gels are also a nice invention when we don't have access to water. We treat hands before eating after leaving the toilet/forest/urban transport etc. Kills bacteria so you do not reach the hands of our crunches, nobody likes to walk poisoned. Gels usually smells like alcohol but recently I found one with strawberry fragrance, it's wonderful.
3. A cool thing when we have access to water. Please state: soap in sheets. Just insert between your hands and rub harshly ;)
4. Name amuses me: magic towel. Small, compressed, useful in emergency situations where our towel we have deep in your backpack, and for that these turtles... In malls like Rossman, any store with cosmetics.
5. Towels continuation. It is always similar problem with them: take lot of space BUT not those made of microfiber. Absorb water quickly are lightweight, dry quickly and when it comes the need to launder (which will certainly feel /notice) quickly put some soap on it, rinse, drying takes moment. Available at Decathlon and many online outdoor stores .
6. Probably at this point but I'll be ridiculed... I have something cool :D guys pee standing up, just turn and we women... well, it's bit more complicated. My dear brother in the framework of (sort of) joke bought me for Christmas something so that the problem of peeing in theory does not exist: funnel :D While unpacking gifts when I saw it I almost peed in my pants but I have to admit that this is a useful gadget, even if someone does not like to pee "in fligh" or in toi toi. It's easy to hide, just wash after action and voila.
7. Something with which I associate with all holiday trips: something for mosquitoes and other flying vermin. To Asia where mosquitoes are more dangerous cause of dengue and malaria by taking the following specificities. For Polish conditions that one has a high content of 25% DEET (unique chemistry patented by American troops) compare to famous OFF is about 8-7%. Addictionaly: this one smells sooo pretty.
8. Dry shampoo or baby powder (perfect for nappy rash and abrasions, can be used as face powder ;) ) Just spread/sprinkle the scalp wait a while and comb. Voila! New hair.
9. There is nothing worse than a sleepless night when we fall on face after a long day. It would seem that tired man can sleep in all conditions. Unfortunately, not me :D snoring company in the hostel, in room 8 seater... no comment. At Woodstock passed the exam again;) Well that stoppers exist.
10. Now a little bit of a different barrel. Electronics. I do not always have access to the electronic network but it is the way: Power bank ;) in the middle 5600, one mobile charge take around 2200 useful in emergency situations. Just charge, wait until it is needed, combined with our device. Yay!
11. And there was brightness. Flashlights. Useful when you do not want to wake up the people in the room when there is no electricity, when we look for something on the bottom of the bag... Must have. Version forehead and crank, batteries are not needed, just run the wrist (handle underneath).
12. Category: storage. At the beginning: padlocks. Useful in hostels (often in the rooms there are locker which can be close but only when we have a padlock) or when you want to close the bag with a backpack when we give luggage.
13. Something without which we can live and but it's nice alternative to bags, plastic bags :) reusable bags with zip and mesh, you can see where everything is. For sale are various sizes and colors. Borrow from my daddy :)
14. Something which can help me to embrace chaos bond, photographic, postcard: organizer. I can hide anything here. Whether it be a copy of the original tickets/documents.
15. Additional two "kidneys", with a slightly different application. Necessary for festivals, trips, cycling. The thing that is in the TOP 3 ;) 2 types, the uglier, thin one to hide money and documents - goes under the clothes and my favorite jeans at the most needed lumber - that were at hand.
16. Pulp of multitasking! A rather chimney ;)
17. Knife handy anytime and anywhere.
18. Rubber bands, needles and thread, string (useful, for example when you need to hang the laundry, and we do not want to to use all of the chairs in the room), the tape ducktape. Because you never know what will happen!
19. When rain comes and your jacket is at the bottom of backpack: Folic coat from Mr. Chinaman :)
20. Notebook, markers, pens. I have ambitious plans for writing on the go, keep your fingers crossed ;)
21. Found in Biedronka though I do not plan to leave her to take (version puffed "twirl" the neck is enough :) "Pink" is great for a train, a car, a tent. Substitute beloved of pillows.
Well, good that my backpack is quiet big and able to accommodate ;) It is a little bit more "mine".
Subskrybuj:
Posty
(
Atom
)































