Dear World: I'm coming!: Short trips
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Short trips. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Short trips. Pokaż wszystkie posty

piątek, 12 września 2014

Jak się spakować na 3 miesiące ?!? / How to pack for 3 months journey ?!?

Publikowane troche po fakcie, a zweryfikowane zostanie po powrocie ;) Calosc wazyla ok. 14kg.

No właśnie: jak?!? Nie będę mydlić nikomu oczu. Niczym TVN24 - cała prawda całą dobę. Ciuchy porozwalane po pokoju zbierają już kurz od tygodnia, a w plecaku zaledwie kilka rzeczy, które i tak z pewnością wyrzucę i zapakuję jeszcze bagatela 5 razy. Nie będę mistrzem pakowania - to pewne, ale chcę udowodnić, że niekoniecznie trzeba pakować zestaw majtek i skarpetek na tydzień, to samo z t-shirtami, pięcioma kieckami, bo przecież TRZEBA jakoś wyglądać gdy się wychodzi do ludzi. Co to to nie.  Jak spakuje się Katarzyna? TAK:

1. Kategoria "ciuszki-fatałaszki" i obuwie

  • szarawary/haremki/pumpy/zwał jak zwał - czyli najwygodniejsze spodnie świata (choć wyglądają jakbym miała solidnie wypchanego pampersa) 2 sztuki
  • t-shirty sztuk 3, topy 2
  • skarpetki 4, gatki 4
  • kurtka przeciwdeszczowa
  • lekkie pseudo-jeansy (materiałowa wersja spodni, które wyglądają jak jeansy :P)
  • bluza
  • cienki polar - pod kurtkę, do busa i  do samolotu gdyby zbytnio podkręcili klimę
  • krótkie spodenki sztuk 1
  • ok, wyjdę na hipokrytkę ale może w plecaku znajdzie się jakaś kiecka albo ładniejsza bluzka (zdjęcie z każdej imprezy/wyjścia będzie podobne w pewnym sensie, szafiarki ze mnie nie będzie :D)
  • legginsy, zestaw z t-shirtem do spania i gdy będzie zimniej niż myślę, że będzie - pod szerokie pantalony, jak znalazł!
  • sandały trekkingowe, które przetrwały uwięzienie w mule po kolana
  • trampeczky (najcięższe więc zawsze w trakcie przejazdów będą na stopach)
  • japonki pod prysznic
  • buty trekkingowe z lidla do testów :D 
 
2. Kosmetyki itp.

  • żel typu 100w1 - szampon, żel pod prysznic, i... proszek do prania, a ryj też się nim umyje :D
  • odżywka do włosów - bo w życiu ich nie rozplącze, a z dredami wracać nie planuję
  • klasyki: pasta, szczotka, porządny antyperspirant (na Phuket w dniu dzisiejszym: 32 stopnie)
  • mokre chustki typu wszelkiego, suche zwyklaki też się przydadzą
  • Autan Tropical - "must have" na komary
  • Apteczka - o ktorej pisalam wczesniej
  • Puder, tusz do rzęs i korektor - kobieta chociaż jest w podróży nie ma w planach zamienić się w potworzycę ;)
 
3. Gadżety i inne pierdoły - czyli cała reszta, której w dwóch powyższych kategoriach nie mogłam dopisać

  • śpiwór i karimata (która już swoje lata świetności przeżyła i nie smutno mi będzie gdzieś się jej po drodze pozbyć)
  • 2 markery, 3 długopisy i notatnik
  • sznurek, gumki recepturki
  • igła i nitka
  • ELEKTRONIKA: ładowarki, baterie, dodatkowy telefon, czołówka, latarka na korbkę, power bank, który chyba do niczego się nie nadaje (a tak się cieszyłam!), tablet, karty z dodatkowymi 4GB pamięci
  • dmuchany rogal do spania
  • nerki - jedna do schowania pod spodnie, druga do noszenia na wierzchu na potrzebne rzeczy
  • pasek z tajemną skrytką - na części długości ma suwak, i kieszonkę gdzie można chować swoje miliony :D
  • kłódki o, których pisałam rowniez wczesniej TUTAJ
 
4. O dokumentach słów kilka :)

  • Paszport: rzecz wiadoma (grunt żeby był ważny co najmniej pół roku przed wyjazdem - sprawdzajcie odpowiednio wcześniej)
  • Karty płatnicze - sprawdzajcie bardzo uważnie oferty banków, jeżeli planujecie nie nosić ze sobą całej gotówki najważniejsze jest to żeby bank nie pobierał gigantycznej prowizji od wypłaty z bankomatu za granicą - ja mam konto w T-mobile banku - niegdyś był to Alior Sync :) i mam wypłaty za free (to nie reklama broń Boże!) choc w Tajlandii od kazdej wyplaty pobieraja z automatu 150bht czyli ok. 15zl. Kolejny myk: najlepiej mieć dwie karty:  Visę i Mastercarda, bo czasem nie akceptują jednej lub drugiej. Np. w Lidlu w Wiedniu nie chcieli ani Mastercarda kredytowki ani Diners Club Visy
  • DODATKOWO: skany paszportu, biletu lotniczego na mailu + kilka wydrukowanych kopii (ja będę miała 4, w różnych miejscach, o których pewnie zapomnę)
  • zdjęcia paszportowe (ja zabieram 10, a co!) - wymagane do wiz, a czasem wymagają ich przy kupnie karty sim (podobno w Indiach mają takie dziwne zasady, tak na przyszłość)
  
Bym zapomniala! Dodatkowo wzielam 2 opakowania ptasiego mleczka dla mych pierwszych hostow, troche pocztowek, kilogram krowek i rozne gazdzety typu smycze itp. dla dzieciaczkow :D



ENG version :)

Published a little after the fact but will be verified after my return;) Backpack weigh is approx. 14kg.
 

That's right: how?!? I will not "pull the wool over anyone eyes". Like TVN 24 - the whole truth around the clock. Clothes make huge mess around the room and gathering dust for a week already, and in my backpack there are a few things but for sure I will throw then away pack few times more, agan and again. I'm not a master of packing - that's for sure, but I want to prove that it is not necessary to pack a set of underpants and socks for a week, the same amount of t-shirts, five dresses because I need to look somehow when it comes to people. What did u pack Kasia? 

1. The category "clothes-attire" and footwear

  • loose pants/pumps  called as called - that is the most comfortable pants in the world (although it looks like I have firmly stuffed Pampers) 2 pieces
  •  t-shirts units 3, tops 2
  • 4 pairs of socks, pants 4 
  • rain jacket
  • pseudo-lightweight jeans (material version pants that look like jeans: P)
  • blouse
  • thin fleece - the jacket, the bus and the plane sometimes are so cold inside cause od air co
  • shorts - 1 piece
  • ok, I will be small hypocrite but maybe in the backpack will be one dress or blouse (photo  from each event /output will be preety similar in some sense 
  • leggings, in set  with t-shirt will pretend pyjama and when it will be bit colder than I think it will be - put them under the wide pantaloons
  • trekking sandals that survived imprisonment in the mud foot
  • trainers (heaviest so always when driving will be on the feet)
  • flip-flops to put on under a shower
  • trekking shoes from Lidl for testing: D

2 Cosmetics

  • gel type 100w1 - shampoo, shower gel, and ... washing powder and snout wash it too: D
  • hair conditioner - because in life they do not untied, and I do not plan to go back dreadlocks
  • classics: pasta, brush, decent antiperspirant (on Phuket today: 32 degrees) 
  • wet handkerchiefs of all types, dry ones also will be useful
  • Autan Tropical - "must have" for mosquitoes
  • First aid kit - which I wrote about earlier
  • Powder, mascara and concealer - although the woman is traveling has no plans to turn into a-beast;)

3. Gadgets and other crap - that is, all the rest which in these two categories could not add

  • sleeping bag and foam pad (which has already outlived it's glory years and I am sad to be somewhere along the way to get rid of it)
  • 2 markers, 3 pens and notebook
  • cord, rubber band 
  • needle and thread
  • ELECTRONICS: chargers, batteries, extra phone, headlamp, flashlight crank, power bank, which is probably good for nothing suitable (and I was so happy!) Tablet, the card with additional 4GB of memory
  • puffed twirl to sleep
  • kidney/bags on straps - one to hide under pants, the other to wear on top on necessities
  • a cache of secret bar - part of the length has a slider and a pocket where you can hide your millions: D
  • padlocks with which I wrote about earlier also HERE

4. About documents a few words :)

  •  passport: thing made ​​known (land that was valid at least six months prior to departure - keep checking in advance)
  • credit cards - test the banks offer very carefully if you plan not to carry around all the money the most important is that the bank does not receive a commission from a giant ATM withdrawal abroad - I have an account with T-mobile bank - once it was Alior Sync :) and I have paid for free (this is not advertising, God forbid!) although in Thailand since each draw their withdrawals from the machine that is about 150bht. 15zl. Another myk: best to have two cards: Visa, MasterCard, because sometimes they do not accept one or the other. For example. At Lidl in Vienna did not want nor MasterCard or Diners Club kredytowki Visa
  • ADDITIONALLY: scans a passport, air ticket for mail + a few printed copies (I'll have 4, in different places, which probably forget)
  • passport photos (I'm taking 10, and what!) - required for visas, and sometimes require them when buying sim cards (supposedly in India have the strange rules, so in the future)

I forgot! In addition, I took 2 packages marshmallows for my first host, some postcards, a kilogram of fudges and various gadgets type leashes, etc.. For kids :D



piątek, 15 sierpnia 2014

Travel gadgets


Cóż... przyznaję: jestem małą gadżeciarką i jak to kobita lubię ładne, kolorowe rzeczy. Gdy jestem w podróży plecak to moja szafa, czasem lodówka, a przede wszystkim torebka - a w damskiej torebce wiadomo: można znaleźć wszystko... i jeszcze więcej. Co się zawsze przydaje? Bez czego można się obejść ale jednak warto mieć w zanadrzu?  

Człowiek po całym dniu podróży myśli o:  a) łóżku b) prysznicu c) jedzeniu - w kolejności dowolnej. Na początku kategoria higiena czyli jak można sobie "pomóc" (i innym przy okazji również, żeby nie musieli się z nami zbytnio męczyć ;) ) przetrwać dzień, w upale, słońcu, kurzu i tak dalej.

1. Mój numer jeden: nawilżane chusteczki. Opcji całe mnóstwo, od zwykłych nawilżanych dla dzieci, przez antybakteryjne, chłodzące, o zapachu morskiej bryzy czy też woni kwiatków. Wybór ogromny! Ten kto je wynalazł miałby od Katarzyny buziaka w nos! 

2. Żele antybakteryjne też są fajnym wynalazkiem gdy nie mamy dostępu do wody. Traktujemy nimi ręce przed jedzeniem, po wyjściu z wc/lasu/komunikacji miejskiej itp. Zabija bakterie więc nie dotrą z rąk do naszych brzuszków, a przecież nikt nie lubi chodzić struty. Zazwyczaj śmierdzą spirytem ale ostatnio udało mi się dorwać taki o zapachu truskawki, jest cudowny.

  

3. Fajna rzecz gdy mamy dostęp do wody. Proszę państwa: mydło w listkach. Wystarczy włożyć między ręce i srogo trzeć ;)


4. Nazwa mnie bawi: magiczny ręcznik. Mały, skompresowany, przydatny w nagłych sytuacjach gdy nasz ręcznik mamy głęboko w plecaku, a do tego te żółwiki... W rossmanie są podobne za 2,99 w dziale z kosmetykami-miniaturkami.



5. Ręczników ciąg dalszy. Zawsze jest z nimi podobny problem: zajmują strasznie dużo miejsca ALE nie te zrobione z mikrofibry. Chłoną szybko wodę, są lekkie, szybko schną, a gdy przyjdzie potrzeba wyprania (co z pewnością poczujemy/zauważymy) szybko go mydlimy, płuczemy i schnie dosłownie moment. Dostępne w Decathlonie i w wielu internetowych sklepach outdoorowych.



6. Pewnie w tym momencie zostanę wyśmiana ale... mam coś super :D Faceci sikają na stojąco, wystarczy, że się odwrócą i mają spokój, a my kobiety... cóż, jest to troszkę bardziej skomplikowane. Mój kochany brat w ramach (poniekąd) żartu kupił mi na Święta Bożego Narodzenia coś dzięki czemu problem siusiania teoretycznie nie istnieje: lejek :D Przy rozpakowywaniu prezentów gdy zobaczyłam co to jest mało brakowało żebym ze śmiechu nie zsikała się w majtki ale muszę przyznać, że jest to baardzo przydatny gadżet, chociażby wtedy gdy ktoś nie lubi sikać w locie, w toi toiu itp. Zajmuje mało miejsca, łatwo go schować, wystarczy umyć i voila. 



7. Coś z czym kojarzą mi się wszelkie wakacyjne wyjazdy: coś na komary i inne latające paskudztwa. Do Azji gdzie komary są bardziej niebezpieczne przez dengę i malarię zabieram poniższy specyfik. Jak na Polskie warunki ma wysoką zawartość 25% DEET  (wyjątkowa chemia opatentowana przez amerykańskie wojsko) porówując: sławny OFF ma ok 8-7 %. Do tego całkiem ładnie pachnie.


8. Nie ma nic gorszego od nieprzespanej nocy gdy padamy na twarz po całym dniu. Wydawałoby się, że człowiek zmęczony zaśnie w każdych warunkach. Niestety nie ja :D  Chrapiąca na 4 głosy kompania w hostelu, w pokoju 8 osobowym... nie skomentuję. Na Woodstocku zdały po raz kolejny egzamin ;) Dobrze, że stopery istnieją.


9. Suchy szampon lub puder dla dzieci (idealny na odparzenia i otarcia, można używać jako puder do twarzy ;) ) Wystarczy spsikać/posypać przy skórze głowy, poczekać chwilę i wyczesać. Voila! Włosy nówki sztuki.

 

10. Teraz troszkę z innej beczki. Elektronika. Nie zawsze mamy dostęp do sieci elek. ale i na to jest sposób: Power Bank ;) 5600 w środku, jedno ładowanie telefonu to ok 2200. Przydatny w sytuacjach awaryjnych. Wystarczy naładować, czekać aż będzie potrzebny, połączyć z naszym urządzeniem. Ta dam!



11. I stała się jasność. Przydatne gdy nie chcemy budzić ludzi w pokoju, gdy nie ma prądu, gdy szukamy czegoś na dnie plecaka... Must have. Wersja na czoło


i wersja na korbkę, baterie są zbędne, wystarczy uruchomić nadgarstek (korbka jest pod spodem).



12. Kategoria kolejna: przechowywanie. Na początek: kłódki. Przydatne w hostelach (często w pokojach są szafki, które da się zamknąć, ale często tylko wtedy gdy mamy swoją kłódkę) albo gdy chcemy zamknąć torbę z plecakiem gdy nadajemy bagaż.



13. Coś bez czego da się żyć i jest fajną alternatywą reklamówek, foliówek :) Wielorazowe torby na zamek z siatką, widać gdzie co jest. W sprzedaży są różne rozmiary i kolory. Pożyczam od tatusia :)


14. Coś co może pomoże ogarnąć mi chaos dokumentowy, zdjęciowy, pocztówkowy: organizer. Mogę tu schować wszystko. Czy to będą kopie czy oryginały biletów/dokumentów.



15. Dodatkowe dwie nerki, o nieco innym zastosowaniu. Niezbędne na festiwalach, wyjazdach, na rowerze. Rzecz, która jest w TOP 3 w niezbędniku podróży ;) 2 Rodzaje, ta brzydsza, cienka do schowania pieniędzy i dokumentów - wędruje pod ubranie, a moja ulubiona jeansowa na najbardziej potrzebne graty - żeby były pod ręką.



16. Ściera wielozadaniowa! A raczej komin ;)



17. Scyzoryk, przydaje się zawsze i wszędzie.


18. Gumki recepturki, igły i nici, sznurek (przydaje się np. gdy trzeba rozwiesić pranie, a nie chcemy do tego celu wykorzystywać wszystkich krzeseł w pokoju), taśma ducktape. Bo nigdy nie wiecie co się wydarzy!


19. Na deszcze gdy dokopać się do kurtki nie damy rady: foliowy płaszczyk od pana Chińczyka :)


20. Notatnik/zeszyt, markery, długopisy. Mam ambitne plany co do pisania w podróży, trzymajcie kciuki ;)


21. Upolowana w Biedronce choć na wyjazd nie planuję jej zabierać (wersja dmuchany "rogal" pod kark w zupełności wystarczy :) ) "Różowa" jest super do pociągu, samochodu, pod namiot. Namiastka ukochanych jaśków.

W specjalnym woreczku, "skompresowana"


Po wyjęciu i rozłożeniu ;)


Jest tego ogrom. Dobrze, że mój plecak jest to w stanie pomieścić ;) Już jest troszkę bardziej "mój".



ENG version ;)

Well... I admit I'm a little gadget-monster and like woman love nice, colorful things. When I'm traveling backpack is my wardrobe, sometimes refrigerator and above all handbag -  in handbag as well known you can find everything... and even more. What is always handy? Without which you can survive but it is worth to have them just in case?

Man after traveling all day thinking a) bed b) the shower c) food - in any order. At the beginning of hygiene category or how you can help (and the other by the way also, so as not to have to bother too much with us;)) through the day, in the heat, sun, dust and so on.

1. My number: one wet wipes. A lot off options, from simple moist for children, the antibacterial, cooling sea breeze fragrance or scent of flowers. Choice is really huge! Whoever invented them would get kiss on the nose from Kasia ;)


2. Antibacterial gels are also a nice invention when we don't have access to water. We treat hands before eating after leaving the toilet/forest/urban transport etc. Kills bacteria so you do not reach the hands of our crunches, nobody likes to walk poisoned. Gels usually smells like alcohol but recently I found one with strawberry fragrance, it's wonderful.

3. A cool thing when we have access to water. Please state: soap in sheets. Just insert between your hands and rub harshly ;)

4. Name amuses me: magic towel. Small, compressed, useful in emergency situations where our towel we have deep in your backpack, and for that these turtles... In malls like Rossman, any store with cosmetics.

5. Towels continuation. It is always
similar problem with them: take lot of space BUT not those made of microfiber. Absorb water quickly are lightweight, dry quickly and when it comes the need to launder (which will certainly feel /notice) quickly put some soap on it, rinse, drying takes moment. Available at Decathlon and many online outdoor stores .

6. Probably at this point but I'll be ridiculed... I have something cool :D guys pee standing up, just turn and we women... well, it's bit more complicated. My dear brother in the framework of (sort of) joke bought me for Christmas something so that the problem of peeing in theory does not exist: funnel :D While unpacking gifts when I saw it I almost peed in my pants but I have to admit that this is a useful gadget, even if someone does not like to pee "in fligh"  or in toi toi. It's easy to hide, just wash after action and voila.

7. Something with which I associate with  all holiday trips: something for mosquitoes and other flying vermin. To Asia where mosquitoes are more dangerous  cause of dengue and malaria by taking the following specificities. For  Polish conditions  that one has a high content of 25% DEET (unique chemistry patented by American troops) compare to famous OFF is about 8-7%.  Addictionaly: this one
smells sooo pretty.


8. Dry shampoo or baby powder (perfect for nappy rash and abrasions, can be used as face powder ;) ) Just spread/sprinkle the scalp wait a while and comb. Voila! New hair.

9. There is nothing worse than a sleepless night when we fall on face after a long day. It would seem that tired man can sleep in all conditions. Unfortunately, not me :D snoring company in the hostel, in room 8 seater... no comment. At Woodstock passed the exam again;) Well that stoppers exist. 

10. Now a little bit of a different barrel. Electronics. I do not always have access to the electronic network but it is the way: Power bank ;) in the middle 5600, one
mobile charge take around 2200 useful in emergency situations. Just charge, wait until it is needed, combined with our device. Yay!

11. And there was brightness.
Flashlights. Useful when you do not want to wake up the people in the room when there is no electricity, when we look for something on the bottom of the bag... Must have. Version forehead and crank, batteries are not needed, just run the wrist (handle underneath).

12. Category: storage. At the beginning: padlocks. Useful in hostels (often in the
rooms there are locker which can be close but only when we have a padlock) or when you want to close the bag with a backpack when we give luggage.

13. Something without which we can live and but it's nice alternative to bags, plastic bags :) reusable bags with zip and mesh, you can see where everything is. For sale are various sizes and colors. Borrow from my daddy :)

14. Something which can help me to embrace chaos bond, photographic, postcard: organizer. I can hide anything here. Whether it be a copy of the original tickets/documents.

15. Additional two "kidneys", with a slightly different application. Necessary for festivals, trips, cycling. The thing that is in the TOP 3 ;) 2 types, the uglier, thin one to hide money and documents - goes under the clothes and my favorite jeans at the most needed lumber - that were at hand.

16.  Pulp of multitasking! A rather chimney ;)

 
17. Knife handy anytime and anywhere.

 
18.  Rubber bands, needles and thread, string (useful, for example when you need to hang the laundry, and we do not want to to use all of the chairs in the room), the tape ducktape. Because you never know what will happen!

 
19.
When rain comes and your jacket is at the bottom of backpack: Folic coat from Mr. Chinaman :)


20. Notebook, markers, pens. I have ambitious plans for writing on the go, keep your fingers crossed ;)
 
21. Found in Biedronka though I do not plan to leave her to take (version puffed "twirl" the neck is enough :) "Pink" is great for a train, a car, a tent. Substitute beloved of pillows.

Well, good that my backpack is quiet big and able to accommodate ;) It is a little bit more "mine".



sobota, 24 maja 2014

Three strikes - Prague

Do trzech razy sztuka... co nie oznacza, że Praga odejdzie w zapomnienie, co to, to nie! :)  Nie byłam świadoma, że AŻ od tak dawna tu mnie nie było, czas ostatnio uległ jakiejś magicznej kondensacji. Ale po kolei. Postanowiłam, że potrzebuję wakacji. Na jednej z grup facebookowych napisałam czy ktoś posiada jakieś bilety na zbyciu do Pragi (Dlaczego tam, w sensie do Pragi? A czemu nie.)  LINK do wpisu o przydatnych stronach i grupach.

 

Bilet w dwie strony z Wrocławia - 40 zł, Chili Hostel (polecam, super lokalizacja) 3 nocki za 70 zł. Nie wiedziałam czy dostanę wolne, a już miałam wszystko względnie dograne. Ryzyk-fizyk. Do Wrocławia bilet za 16 zł. Pogoda prawdziwie wakacyjna wręcz zbyt wakacyjna, w dodatku zimne czeskie piwko, kompletny chillout. Potrzebowałam takiej chociażby 3 dniowej odskoczni i diametralnej zmiany otoczenia, nawet 8h w podróży i 3h opóźnienie w drodze powrotnej nie zrujnowały mi doszczętnie humoru (btw kanapa w polskim busie wymiata, zajęłam CALUTKĄ, przypominały mi się wycieczki szkolne i walka o te miejsca, to były czasy!). Powracam z naładowanym akumulatorem i mam nadzieję, że kryzys przeminął na dobre albo chociaż nie nadejdzie w przeciągu miesiąca. A dokładnie dół łącznie z obawami o to czy: 

a) wystarczy mi pieniędzy mimo oszczędzania i odkładania wszystkiego co zarobię (nawet zaciągam sama u siebie długi, nie wiem jak to możliwe ale maj w każdym roku to najgorszy miesiąc jeżeli chodzi o finanse tj. kompletne spłukanie i bieda,

b) obronię się w tym roku i czy w ogóle napiszę mą zacną magisterkę,

c) czy i na kiedy ogarnę swój bilet, jak to logistycznie zrobić, nie jestem najlepszym organizatorem chyba




Ale teraz trochę o Pradze :) Miasto idealne chociażby na weekend tj. żeby spędzić tam chociażby dwa, całe dni. Miejsce piękne, "z duszą", ma w sobie definitywnie "to coś", nawet gubienie się jest całkiem przyjemne. Plusy: położenie, piękne widoki np. z Hradczan, ze Strahova, Vysehradu czy też tzw. Stalinu/Stalina, poza widokami przy okazji można spotkać ludzi z całego świata, zjeść coś lokalnego, poszwendać się bez celu, ot tak. Sezon trwa tu cały rok więc najlepiej uciekać na piwko czy też jedzenie do bocznych uliczek lub miejsc ciut oddalonych od centrum. Więcej zdjęć TUTAJ.



 ENG version :)

Three times a charm... which does'nt mean that Prague will go away into oblivion, for sure won't! :) I was not aware that I wasn't here for such a long time. It's time faulse! Cause it recently somehow magically condensate. But after the turn. I decided that I need a vacation. In one of the groups on facebook wrote if anyone has any tickets for sale to Prague (Why there again? Simply, why not.) LINK to the useful sites and groups.
 
Wroclaw

Both-way tickets from Wroclaw to Prague - 40 zł (10 euros), Polski Bus company, booking only on their website. Chili Hostel (highly recommend, great location!) 3 nights stay for 70 zł (not even 20 euros). I didn't even know if i will get off from work and I already booked everything without that knowledge. No risk, no fun. Ticket to Wroclaw for 16 zł (4 euros). Weather truly amazing, even too amazing, cold Czech beer. I needed so much even 3 day springboard and to change dramatically the environment, even if trip took 8h and had 3h delay on the way back - it  didn't completely ruined my humor (btw backsit in Polski Bus reminded me of a school trip and fight for these places, I had whole for my own!!!). I returned yesterday with a charged battery and I hope that the crisis associated with concerns about whether:
 

a) if i will have enough money thanks to my savings and accumulation of everything I earn. I do not know how it's  possible that in each year May is the worst month in terms of finance, complete rinsing and poverty.

b) if i will write my thesis and finish studies before Asia

c) whether and when I will overtake tickets and... I think I'm not the best organizer ever what can cause problems




But now some of Prague :) City ideal even for a weekend, but only when you're going t spend there two whole days. Beautiful, "with soul" and has a definitely "something", even getting lost in it is quite pleasant. Pros: location, beautiful views such as the Prague Castle, the Strahov, Vyšehrad or so Stalin, the opportunity to meet people from around the world. The season lasts all year round so it is best to resort to beer or food to the side streets or places a bit away from the main center. More photos HERE.


poniedziałek, 6 stycznia 2014

"Winter" in Prague



Pragę "zaliczyłam" po raz drugi. Większość "atrakcji" widziałam w porze letniej ale o nich na samym końcu opowieści eurotripowej (mam w zanadrzu ładniejsze i bardziej kolorowe zdjęcia). Wiadomo, po raz pierwszy wszystko robi ogromne wrażenie... choć w przypadku Pragi przy drugim spotkaniu nadal zachwyca :). Z racji tego, że troszkę lubuję się w twórczości Alfonsa Muchy, Petr w ramach odchamiania zaciągnął mnie do galerii na wystawę secesyjną, idealnie! 


Jeżeli już tęsknicie za Świętami: w Pradze trwają w najlepsze. Jarmark, straganiki z pierdołkami, choinki, światełka, grzańce co krok... no tak - trzeba korzystać z napływu turystów (choć nie wiem w przypadku Pragi sezon turystyczny nie trwa przez cały rok). Spacer po mieście zaliczony, kino również (,,Nimfomanka" całkiem spoko, choć  nieco kontrowersyjny i pewnie przez wielu będzie określany jako porno). Bez czegoś "lokalnego" też nie mogło się obejść. Knedlíky i sos "svicky na smetaně", Tredelnik (drożdżowe ciacho z dziurą, nawijane na rurkę-rożen, obsypane cukrem i upieczone), a do tego czeskie, smakowite browarki Staropramen bądź też Pilsner. Żyć nie umierać! Dodatkowo humor poprawiał mi na każdym kroku język czeski... jest przeuroczy :D


Sylwestra spędziliśmy całkiem "na spokojnie". Z szampanem za pazuchą wyszliśmy z akademika jakieś pół godziny przed północą, z nadzieją, że odnajdziemy znajomych P. Dzielnica Strahow gdzie znajdowały się akademiki i "przepiękny stadion" położony jest (tak mi sieę przynajmniej wydaje) w najwyższej części Pragi dlatego też mieliśmy (najlepszy!) widok na całe miasto! Magia sylwestra: życzenia złożone z przypadkowymi ludźmi, wszechobecne szampany i lęk przez fajerwerkami, które czasem wybuchały w dość bliskim otoczeniu. Odszukaliśmy jakimś cudem grupę, do której mieliśmy dołączyć i... poszliśmy (uwaga, element zaskoczenia!) na PIWO do pubu akademickiego :) 


Zawsze myślałam, że pokazy sztucznych ogni organizowanych przez miasto są wmieszane w obraz miasta równiutko o północy. BŁĄD! Jakież było me zdziwienie gdy okazało się, że w Pradze oficjalny pokaz ma się odbyć 1wszego o 18. Ucieszyłam się niezmiernie, bo myślałam, że coś przeoczyłam ;) Na brzegu rzeki, na mostach, dosłownie wszędzie pojawiła się masa ludzi. Łokcie, kolana, biodra szły gdzieniegdzie w ruch. Sam pokaz trwał dość długo, zdążyłam narobić bezmyślnie 150 zdjęć (?) po czym po ostrej selekcji zostało mi może z 6, plus 2 słabe filmiki.


W czwartek poszliśmy na spotkanie Couchsurfingowe, na którym rzecz jasna była chmara ludzi (i podobno puma gdzieś na zewnątrz). W Pradze to chyba dość oczywiste ;) Długo tam nie zabawiliśmy, straciliśmy trochę czasu na powrót, a tu rano trzeba wstać! Powrót do Polski, znów 480km, spot sprawdzony w lato, polecam: ostatni przystanek linii B metra Cerny Most->  bus i przystanek Na Kovarne, a potem trochę marszu (na hitchwiki pełny opis).

Więcej zdjęć z Pragi na facebooku ;) O TUTAJ


ENG version :)

I "scored" Prague a second time. Most of the "attractions" I saw in the summer thats why i will write about them at the end of the my eurotrip story, I have a much nicer pictures ;) Well, you know the first time everything looks different, although the second still impresses. Because of fact that I'm little fascinated by the Alfons Mucha Petr dragged me to the gallery for the exhibition Art Nouveau, just perfect!


If you already missing Christmas: Prague underway at best. Fair with christmas stuff, christmas trees, lights, mulled wine at every step... Oh yes - they have to use the influx of tourists (although I'm wondering if Prague's tourist season lasts all year ;)). Walk around the city, cinema  ( ,,Nymphomaniac" pretty cool, though somewhat controversial and probably will be by many referred to porn). Without something "local" also couldn't do without. Knedliky and gravy "svicky on smatane ", Tredelnik ( yeast spread the hole, wound on a tube - spit, sprinkled with sugar and baked) and Czech tasty beers Staropramen and Pilsner. Additionally
Czech language improves my humor on every step, it's soo ravishing :D

 
I always thought that fireworks organized by the city are co-mingled in the image of the city neatly at midnight. Not in that case! Imagine how big surprise was when it turned out that the official ones in Prague are at 6 p.m on 1st of Jan.  I was delighted, because I thought I missed something ;) On the bank of the river, bridges, everywhere there was a mass of people. Elbows, knees, hips went here and there in traffic. The show itself lasted for quite a long time, I could make mindlessly 150 shots (?) Then the selection has been an acute me maybe six, plus two weak videos.


On Thursday we went to a
Couchsurfing meeting, which of course was a swarm of people (and apparently puma somewhere outside). In Prague, it's probably pretty obvious ;) Didn't stay there for so long, we lost some time while coming back and we have to get up in the morning! Back to Poland, 480km again, spot which I checked in the summer and fully recommend it: last stop line B metro Cerny Most- > bus and stop on Kovarne and then a little walk (on hitchwiki full description).

More pictures from Prague on facebook ;)  HERE